Permakultura czy biodynamika ?

ogrodowe zasoby energetyczne

3 min czytać

Ogród permakulturowy to modne ostatnio pojęcie, lecz w rzeczywistości większość jego zasad wywodzi się z naturalnego ogrodnictwa praktykowanego przez naszych dziadków, w czasach gdy nie istniały centra ogrodnicze, a usługi ogrodnicze były zupełnie niedostępne dla większości społeczeństwa.
Przepisów na taki ogród jest wiele, jednak warto zadać pytanie, co realnie da się zorganizować w miejskim ogrodzie przydomowym, gdy nasz czas ograniczony jest przez pracę oraz liczne obowiązki dnia codziennego.
Ogród permakulturowy, dawniej nazywany biodynamicznym, to taki, w którym materia nieprzerwanie krąży w obiegu, z uwzględnieniem zarówno plonów roślin, jak i energii, którą wkładamy w utrzymanie ogrodu.
Stosunkowo łatwo jest dostrzec namacalną energię obecną w naszym ogrodzie. Jej efekty widzimy w kwitnących kwiatach, rosnącej trawie, nowych gałązkach, a także w tych mniej pożądanych mieszkańcach ogrodu – potocznie zwanych chwastami.
Każdy z tych wytworów wymaga określonej ilości mikroelementów oraz energii, aby się pojawić, i określoną ilość energii oddaje w momencie obumierania.
Traktując każdy odpad z ogrodu jako cenny składnik oraz dodając do niego resztki kuchenne, możemy całkowicie zrezygnować z dodatkowych nawozów.
Kompost, któremu poświęcę więcej uwagi w kolejnym tekście, pozwala z roku na rok dbać o żyzność gleby.Pieniądze i czas poświęcane na przeglądanie półek sklepowych czy stron internetowych w poszukiwaniu odpowiedniego nawozu możemy zamienić na jedną, stałą czynność – kompostowanie. Biorąc pod uwagę ilość materii, która i tak pojawia się niezależnie od nas i którą należy zebrać, przyciąć czy skosić, ponieważ ogród ma ograniczone rozmiary, posiadanie własnej „fabryki nawozu” wydaje się rozwiązaniem oczywistym.

Zapewne pojawi się tu kwestia gospodarowania czasem.
Bardzo mnie to cieszy, ponieważ właśnie w tym miejscu ujawnia się kolejny aspekt równowagi energetycznej, który warto uwzględnić podczas planowania troski o ogród.
Jeśli spojrzymy na ideę ogrodu szerzej, łatwo przyjdzie nam do głowy prawdziwy powód jego istnienia. Czy jest to piękny widok za oknem, spotkania z rodziną i przyjaciółmi, czy też chwile błogiego lenistwa – wartość wizualna ogrodu bezpośrednio przekłada się na poziom naszego zadowolenia i satysfakcji, a tym samym na jakość życia.
Więcej czasu spędzonego wśród zieleni wiąże się z lepszym snem, silniejszym układem odpornościowym, mniejszym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, redukcją stresu oraz poprawą funkcji poznawczych. Są to wymierne korzyści dla naszej energii życiowej, które otrzymujemy w zamian za utrzymywanie ogrodu w dobrym i zdrowym stanie.
Warto więc bez ogródek odpowiedzieć na pytanie: czy ogród bezobsługowy, oparty na wolno rosnących roślinach, których podłoże odcięte jest od dopływu powietrza i wody grubą warstwą folii, może przynieść nam takie same korzyści? Odpowiedź brzmi: nie.
Ogród jest samowystarczalnym, harmonijnym ekosystemem, który wspiera zdrowie roślin, gleby oraz ludzi. Nie da się go pomylić z nasadzeniami, które nie mają odpowiednich warunków do budowania niezależności i odporności.

Biodynamika ogrodu opiera się na równowadze pomiędzy korzyściami, jakie czerpiemy z odpoczynku w ogrodzie, a nakładem energii, jaki mu ofiarujemy.
Nie jest to jedynie przepis na uprawę warzywników czy sadów, lecz filozofia życia w zgodzie z naturą. Dzięki przemyślanym nasadzeniom oraz oszczędnemu gospodarowaniu zasobami możemy ją praktykować nawet wtedy, gdy nie dysponujemy dużą ilością czasu.
Wystarczy dać sobie przestrzeń na czerpanie korzyści, a minimalna energia potrzebna do podtrzymania tej misternie zbudowanej układanki pojawi się za każdym krzewem naszego ogrodu.

źródło:
”Zieleń korzystnie wpływa na ciało i umysł”, Lydia Denworth, www.pulsar.pl
"Ogród biodynamiczny przy domu" - Dorota Metera